DLACZEGO COVID-19 POWODUJE STYGMATYZACJĘ?

  • Drukuj zawartość bieżącej strony
  • Zapisz tekst bieżącej strony do PDF
26 maja 2020

W ostatnim czasie niestety zdarzyły się sytuacje nienawiści wobec osób chorych na COVID-19. Wytykanie ich palcami, stygmatyzowanie, hejtowanie. Prawdopodobnie podyktowane lękiem przed zarażeniem. Boimy się osób przebywających na kwarantannie. Jednak należy pamiętać o tym, że chory to też człowiek, który w dalszym ciągu odczuwa emocje i odbiera nasze wrogie  zachowania wobec niego, wywołujące u niego niepotrzebny stres, który obniża odporność organizmu.

Chorzy to ludzie potrzebujący pomocy i wsparcia w tak trudnym dla nich okresie. Odczuwany przez nas strach przed chorobą nie zwalnia nas z bycia człowiekiem. Jeśli nie jesteśmy w stanie pomóc, to nie przeszkadzajmy w tym innym ludziom.

W  takich sytuacjach powinniśmy się wspierać i pomagać sobie wzajemnie.

Stopień stygmatyzacji społecznej obserwowanej w związku z epidemią COVID-19 jest spowodowany trzema głównymi czynnikami:

 1) choroba jest nowa i w związku z czym istnieje wiele niewiadomych;

2) często boimy się nieznanego; 

3) bardzo łatwo wiążemy ten lęk z osobami spoza naszej społeczności, tzw. “innymi”.

Zrozumiałe jest poczucie zagubienia, zagrożenia i strachu w społeczeństwie. Niestety te czynniki podsycają szkodliwe stereotypy. 

JAKI WPŁYW MOŻE MIEĆ STYGMATYZACJA SPOŁECZNA NA ROZPRZESTRZENIANIE CHOROBY? 

 Stygmatyzacja może podważyć spójność społeczną i przyspieszyć możliwą izolację wybranych grup społecznych, co w konsekwencji doprowadzi do sytuacji, w której wirus będzie miał ułatwioną drogę do rozprzestrzeniania się. Niestety te czynniki mogą powodować zaostrzenie istniejących problemów zdrowotnych i trudności w kontrolowaniu przebiegu epidemii. 

 Stygmatyzacja może:

  • Zachęcać ludzi do ukrywania objawów choroby, aby uniknąć negatywnych skutków dyskryminacji,
  • Zniechęcać do szukania natychmiastowej pomocy medycznej,
  • Odwodzić od podejmowania zachowań prozdrowotnych. 

ODPOWIEDŹ NA STYGMATYZACJĘ SPOŁECZNĄ

Dowody jednoznacznie wskazują, że stygmatyzacja i strach związane z chorobami zakaźnymi utrudniają podjęcie odpowiednich kroków zaradczych. Tymczasem koniecznym działaniem jest budowanie zaufania do ochrony zdrowia, przekazywanie właściwych i sprawdzonych  informacji, okazywanie empatii osobom dotkniętym chorobą, promowanie zrozumienia samej choroby i stosowania skutecznych, praktycznych środków prewencyjnych, w celu zapewnienia bezpieczeństwa sobie i bliskim.

Sposób, w jaki komunikujemy się mówiąc o COVID-19, ma kluczowe znaczenie dla wsparcia, w podejmowaniu skutecznych działań w celu zwalczania choroby i unikania podsycania strachu i stygmatyzacji. Należy stworzyć środowisko, w którym choroba i jej wpływ mogą być omawiane i rozwiązywane w sposób otwarty, uczciwy i skuteczny. 

SŁOWA MAJĄ ZNACZENIE 

Określone słowa, jak i cały język używany w odniesieniu do epidemii koronawirusa (np. podejrzany  przypadek,  izolacja…), mogą mieć negatywny wydźwięk i tym samym  mogą wzmacniać istniejące postawy stygmatyzujące. Używany język może utrwalać obecne  w dyskursie publicznym  negatywne stereotypy lub błędne założenia, wzmacniać fałszywe powiązania między chorobą a innymi czynnikami, wywołać powszechny strach  lub odczłowieczyć tych, którzy chorują.  

Jednocześnie może to również zniechęcać ludzi do poddania się badaniom  kontrolnym, proponowanej terapii czy wymaganej kwarantannie. Zaleca się dla wszystkich kanałów komunikacji, w  tym przekazów medialnych, skoncentrowanie się na założeniu „człowiek przede wszystkim” i wypowiadanie się w taki sposób, który zapewni szacunek i upodmiotowienie.